Najnowsze teksty
Darksiders: Wrath of War - recenzja
Ta recenzja miała wyglądać inaczej. Przedpremierowe materiały nie zachwycały. Darksiders: Wrath of War zapowiadało się na przeciętną grę akcji, ale z oryginalnym pomysłem na fabułę. Przynajmniej tak myślałem, kiedy trafiła do ...Transformers: War for Cybertron - preview
TRON 2.0 - recenzja mini-prawie-retro
TRON 2.0 może nie jest taki stary, żeby mówić o nim retro, ale jestem pewien, że spora część z Was pominęła lub nawet nie zauważyła premiery tej świetnej gry w 2003 roku. Wypadałoby naprawić ten błąd. W przyszłym roku nastą...Assassin's Creed 2
Powstanie Assassin’s Creed 2 było pewne. Od początku zaplanowano tę serię jako trylogię. Można więc spodziewać się już trzeciej części, w szczególności biorąc pod uwagę nieunikniony wręcz sukces sequela. W pierwszym Assassi...Najbliższe premiery w Polsce
24.09 PC
24.09 PlayStation 3
24.09 Xbox 360
Penny Arcade – gracze dla graczy
Penny Arcade Adventures - On the Rain-Slick Precipice of Darkness Episode One – jakże skromnie krótki tytuł. W Polsce nie ma chyba za wielu fanów Tycho i Gabriela (www.penny-arcade.com), co jest dosyć smutne. Ponad rok temu ukazała się gra (dostępna jedynie drogą elektroniczną), pierwszy z chyba 4 planowanych rozdziałów opowieści (drugi też już w sprzedaży). Studio Hotheaded Games z bazą w Kanadzie prowadziło bliską współpracę z autorami komiksu w trakcie produkcji gry.
Warto wspomnieć tutaj o targach PAX (Penny Arcade Expo), które zdobywają coraz większe uznanie developerów i dziennikarzy (w 2009 w Seattle w dniach 4-6 września i będą naprawdę duże, a bilety już dawno zabrakło). Każdy interesujący się grami wcześniej czy później wpada na ich stronę. Nie wszystkim podoba się typowy dla nich humor (jedni umierają ze śmiechu, inni są całkowicie obojętni) – dla mnie jest to najlepszy komiks sieciowy o elektronicznej rozrywce. Przede wszystkim widać, że twórcy są po pierwsze graczami. Ich dzieło tylko to potwierdziło.

Walka ze śmieciami nabiera nowego znaczenia
Od początku do końca jest zabawnie i to stanowi największą zaletę czasu spędzonego przy tym tytule. Zaczyna się od zniszczenia naszego domostwa przez wielkiego robota (właściwie to zdepnięcia po prostu). Po spotkaniu Tycho i Gabe’a ścigających to “coś”, postanawiamy dołączyć i zemścić się (przy okazji poszukać nowego lokum). Fabuła sama w sobie nie jest odkrywcza, to co czyni tę historię wyjątkową to wykonanie. Akcja rozgrywa się w alternatywnych latach 20 XX wieku. Połączenie dosyć prostego cRPG ze zręcznościowymi elementami i kilkoma minigierkami może na początku wydawać się dziwne. Po kilku minutach obcowania z tytułem dochodzimy jednak do wniosku, że to jedyny słuszny sposób wykonania tego typu gry. Nie zdobywamy kolejnych broni, ale ulepszamy obecne (nasze grabie, Thompson w przypadku Tycho oraz gołe pięści Gabriela). Potrzebujemy do tego części wypadających z przeciwników (na marginesie podstawowy wróg zwie się Fruit Fucker) oraz pomocy siostry Tycho. Kiedy napotykamy przeciwnika, rozgrywka przechodzi w tryb walki i dostajemy możliwość zastosowania naszych broni. Każdy bohater ma specyficzne dla siebie umiejętności i skuteczność wobec wrogów. Roboty zazwyczaj mają podwyższoną odporność na pociski z Thompsona, ale z grabiami już tak dobrze sobie nie radzą. Skille mają określony „cooldown”, im dłużej poczekamy tym bardziej druzgoczący cios możemy zadać. Niektórym może to przypominać trochę potyczki w Final Fantasy czy innym jRPG.
Fani komiksu będą zachwyceni grafiką. Wszystko wygląda jak wyciągnięte z niego, na dodatek dialogi odbywają się na wzór kolejnych kadrów komiksu. Dźwiękowo jest już gorzej, pod koniec grania musiałem wyciszyć muzykę, bo ciężko było wytrzymać z powtarzającymi się sekwencjami. Nie psuje to mimo wszystko przyjemności z samej rozgrywki, ilość świetnych pomysłów na metr kwadratowy w tej grze jest piorunująca. Wspominając tylko kilka – przeciwnicy na długo zapadający w pamięć (papież mimów!), oryginalni NPC (”badacz” wpływu moczu na otaczający świat rozłożył mnie na łopatki) i walki z mimami. Dodatkowo fenomenalne dialogi oraz dużo smaczków ukrytych dla tych, którzy znają komiks czy są “geekami”. W końcu za scenariusz był odpowiedzialny Ron Gilbert (pracował między innymi przy Monkey Island, a obecnie DeathSpank), a to już jest rekomendacją samą w sobie. Wszystko w odpowiednich proporcjach i nie męczy przy dłuższej rozgrywce. No właśnie – stanowczo za krótko trwa. Rozumiem, że to dopiero pierwszy rozdział i cena jest niższa w porównaniu do innych tytułów, ale niedosyt pozostaje.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy z zagrożenia
Spokojne 8, a nawet 8.5 dla PAAOtRSPoDEO (uff!). Od 9 powstrzymało mnie średnie udźwiękowienie i długość rozgrywki. Jak ktoś nie lubi komiksu Penny Arcade może spokojnie odjąć 2 punkty. Ja już czekam na kolejny odcinek (oraz promocję na Steamie albo Greenhouse). Jeśli mogę dać wam wskazówkę na przyszłość – strzeżcie się Złego Boga Mimów!
8.5/10
